piątek, 11 listopada 2016

Facebook: kopalnia wiedzy o naszym życiu

Pamiętam kiedy zakładałam konto na Facebooku w 2008 roku. Wtedy w Polsce królowała Nasza-Klasa, a o amerykańskim portalu prawie nikt nie słyszał.

Umieszczając osobiste informacje w mediach społecznościowych musimy liczyć się z konsekwencjami.
Zdjęcie: freeimages.com

Miałam wtedy ok. 14 lat. Jak każda dojrzewająca dziewczyna chwaliłam się swoim życiem i pisałam o wszystkim co robię. Nie ważne czy byłam chora, czy oglądałam film; Facebook wiedział o wszystkim.
Na początku w gronie znajomych znajdowali się tylko ludzie ze szkoły i przyjaciele z poza niej. Potem jednak zaczęłam odkrywać możliwości, jakie dawał mi portal społecznościowy. Mogłam łączyć się z ludźmi z całego świata, którzy mieli podobne zainteresowania. Był moment, że ok. 30% moich znajomych na Facebooku stanowili fani mojego ulubionego zespołu. Dyskutowaliśmy o naszych ulubionych płytach i piosenkach. To było dla mnie bardzo fajne uczucie, bo nikt z moich realnych znajomych nie podzielał mojego gustu muzycznego. Nigdy nie spotkałam żadnej z tych osób, ale wiedza o tym, że istnieją ludzie podobni do mnie dawała mi poczucie przynależności.

Parę lat później na Facebooku do grona znajomych zaczęli dodawać mnie ludzie, którzy kiedyś mieli ze mną coś wspólnego, ale nie rozmawialiśmy od lat. Przyjmowałam ich zaproszenia na portalu, ale kiedy zdałam sobie sprawę, że moja obecność w gronie ich internetowych znajomych jest im tylko potrzebna, aby podglądać moje życie zaczęłam ich usuwać. Ok, część czytelników pewnie myśli sobie teraz: "ale media społecznościowe właśnie do tego służą", zgadzam się, ale ja byłam już w takim wieku, że moimi przeżyciami czy zdjęciami z wycieczki chciałam się dzielić ze znajomymi, z którymi mam kontakt. Nie interesowało mnie bycie zaledwie liczbą w czyjejś kolekcji znajomych. Szczerze, wolałam mieć w znajomych ludzi, których nigdy nie poznałam, bo wiedziałam, że jeśli nie mamy wspólnych znajomych, mój profil nie będzie dla nich źródłem do plotek.

Potrzeba ekshibicji własnego życia minęła chyba, gdy zaczęłam studia, a z wiekiem jeszcze bardziej zmalała. Przyczyniły się do tego zapewne konflikty w życiu prywatnym, na które Facebook miał ogromny wpływ. Kiedy osoby trzecie zaczynają żyć twoim życiem, wiedz że nie będzie z tego nic dobrego. A Facebook to dla nich idealne narzędzie do manipulacji i wtykania nosa w nie swoje sprawy.

Dziś jako studentka studiów magisterskich najchętniej usunęłabym konto na Facebooku i uciekła od całej "dramy", którą tak często tam obserwuję. Niestety bez konta na tym portalu nie mogłabym swobodnie studiować. Facebook jest mi potrzebny do kontaktu z moją grupą, za jego pośrednictwem często udostępniamy sobie materiały potrzebne na zajęcia.

Pozostaje mi tylko ograniczyć kontakt z Facebookiem do minimum. Wykasować niepotrzebnych znajomych i zmienić ustawienia prywatności. Z ponad 600 zostało mi ok. 200, wszystko idzie więc w dobrym kierunku.