wtorek, 30 maja 2017

Dlaczego za wypadki winimy motocyklistów?

"Patrz w lusterka, motocykle są wszędzie" - pewnie nieraz widzieliście naklejki z takim hasłem. Niestety, pomimo wielu kampanii społecznych, mających na celu uświadomić użytkowników ruchu drogowego, by uważali na tych mniej widocznych, często dochodzi do wypadków z udziałem motocyklistów. 

Pamiętajcie, nie każdy motocyklista to "dawca".


Do napisania tego posta zainspirowało mnie zdjęcie wypadku z Gdańska. Zamieścił je jeden z trójmiejskich portali informacyjnych. Samochód osobowy zderzył się z motocyklem. Kierowcy auta nic się nie stało, motocyklista po reanimacji został przewieziony do szpitala. 

Tego typu wiadomości zawsze wywołują sporo komentarzy. Niestety większość internautów obwinia kierowców jednośladów. Złoszczą mnie takie komentarze. Ludzie, myślcie co piszecie. Co gdyby tym motocyklistą był, ktoś z waszej rodziny? Chcielibyście czytać "mądre" komentarze o "dawcach"? Zastanówcie się, okażcie trochę empatii. Zakładanie, że winny jest motocyklista, nie znając szczegółów zdarzenia jest niedorzeczne. Codziennie widzę kierowców samochodów, którzy łamią przepisy. Nie tylko przekraczają prędkość, ale i perfidnie korzystają z telefonów komórkowych. Czy wiecie, że co czwarty wypadek jest spowodowany właśnie przez smartfony? 

Oczywiście, wśród motocyklistów też zdarzają się tacy, którym wydaje się, że właśnie jadą w wyścigach TT na wyspie Man. Nie ma jednak podstaw, żeby zakładać, że każdy motocyklista to wariat. Smuci mnie to, że w XXI wieku ludzie myślą tak stereotypowo. Z moich doświadczeń drogowych wynika, że dużo większe zagrożenie powodują kierowcy samochodów. Przeraża mnie to co dzieje się na drogach, szczególnie tych szybkiego ruchu. Sama lubię szybką jazdę, ale nie przenoszę jej na publiczne drogi i nie stwarzam zagrożenia dla innych. Nie dawno jechałam właśnie taką trasą, gdy nagle kierowca, który wyraźnie miał przed sobą znak nakazujący mu ustąpić pierwszeństwa, zaczął spychać mnie z mojego pasa. 

Jako inny przykład częstych wypadków mogę podać chociażby trasę, którą jeżdzę na uczelnie. Kręta, dwupasmowa ulica, ograniczenie do 70 km/h i... wypadek średnio raz na tydzień. O tym co dzieje się w czasie deszczu nawet nie wspomnę. Cóż, przynajmniej panowie, którzy muszą wymieniać tam barierki nie zostaną bez pracy.

Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, każdy może mieć gorszy dzień, zamyślić się, czy zagapić. Każdy z nas może spowodować kolizję. Proszę, jak widzicie wypadek, w którym uczestniczył motocyklista, nie zakładajcie, że to jego wina. Znam parę przypadków, gdzie kierowcy jednośladów tracili życie przez nieuwagę "samochodziarzy". Pamiętajcie, żeby szczególnie latem uważnie patrzeć w lusterka, większości motocykli nie słychać wewnątrz samochodu. Z kolei motocyklistom przypominam, że nawet przy wysokich temperaturach należy się ubierać bezpiecznie. Prawidłowy strój potrafi dużo zdziałać podczas wypadku.